MichalZ

Pasieka Michała

Zarazić się pszczołami – czy to pasja dla każdego?
0


Niedawno znajomy zapytał mnie: „Podpowiesz mi, jak zacząć zabawę z pszczołami?” Przyznam, że trochę mnie zatkało. Nic to, pomyślałem, może to odpowiedni moment, by wyjaśnić, że pasja do pszczół to nie to samo co pasja modelarstwa, zbierania znaczków czy szusowania harley’em po bezdrożach.

Po moim znajomym zupełnie nie spodziewałem się przyrodniczych zainteresowań, a już na pewno nie tego, że zechce władować sobie na głowę obowiązek zajmowania się jakimikolwiek zwierzętami. Mieszka w centrum miasta, w nowoczesnym apartamentowcu, nie ma dzieci, nie ma nawet psa, kota czy rybek. Często wyjeżdża z żoną na zagraniczne wakacje i, co tu kryć, prowadzi wygodne, wolne od zobowiązań życie, które bardzo lubi.

Skąd więc pomysł na pszczoły? – spytałem go. Na co on odparł, że widział na fejsie zdjęcia kolegi, który niedawno założył małą pasiekę i uznał, że to dobry pomysł na „zielone” życie, że pozwoli mu wyrwać się czasem z miasta na łono przyrody, co więcej – że jak się obrotnie zakręci, to na tym zarobi. A że nie ma o pszczołach bladego pojęcia? Przecież szybko ogarnie co i jak, w końcu to nic trudnego, teraz każdy zakłada pasiekę. Coś tam też słyszał, że jego dziadek miał pasiekę i chciałby się przekonać, jak to jest. Poza tym pszczoły to taka słowiańska tradycja, nieprawdaż? Przyznam, że w tym momencie zatkało mnie po raz drugi i minęła dłuższa chwila, zanim zebrałem myśli i udzieliłem mu odpowiedzi.

Tak, pszczelarstwo to faktycznie słowiańska tradycja. Rzeczywiście, dobry pszczelarz może czerpać duże zyski ze sprzedaży miodu i innych produktów pszczelich czy też, jeśli się zdecyduje, z wychowu matek. Ale – o litości – pszczoły to nie zabawka!

Stwierdziłem, że mojego znajomego dotknął kryzys wieku średniego. Niektórzy kupują wtedy motocykl, inni uganiają się za młodymi kobietami, mój znajomy postanowił zostać pszczelarzem. Tego nie przewidziałbym nawet w najbardziej pokręconym scenariuszu… Jako dobry kolega postanowiłem mu jednak pomóc – pomóc podjąć właściwą decyzję. Co więc mu powiedziałem?

Pszczelarstwo to pasja, która po pierwsze musi wynikać z prawdziwego zamiłowania – nie z potrzeby wyrwania się z miasta na wieś, nie z chęci zysku. Kto pragnie być bliżej natury, niech spędzi weekend w agroturystyce lub uda się na spacer do lasu. A kto szuka w tym intratnego pomysłu na własny biznes, niech lepiej znajdzie go w innej branży. To prawda: dobry pszczelarz może być dobrym biznesmenem, jednak ktoś, kto upatruje w pszczołach tylko sposobu na wysoki zarobek, ale niespecjalnie czuje do nich sympatię i nie zna się na pszczelarstwie – ma nikłe szanse powodzenia.

Zanim kupi się pierwszy ul, trzeba zgromadzić chociaż minimalną wiedzę o biologii pszczół, o chorobach, na które są narażone, o pracach pszczelarskich w poszczególnych miesiącach roku. Początki pszczelarstwa to tak naprawdę zgłębianie wiedzy, ślęczenie nad książkami i oglądanie filmów poradnikowych, dzięki którym poznamy niezbędne teoretyczne podstawy. Na tym etapie odpada wielu potencjalnych adeptów pszczelarstwa – kogo lektura o pszczołach nie wciągnie, kto nie odnajdzie w pszczołach przyjemności, ten raczej nie ma czego szukać w pasiece.

Następnie warto udać się do znajomego pszczelarza, potowarzyszyć mu w pasiece i przy miodobraniu, sprawdzić, na czym to polega i przekonać się, że jest to naprawdę ciężka, fizyczna robota, przy której nie raz człowiek ubrudzi sobie ręce, nie raz się przedźwignie, nie raz zostanie użądlony, nie raz będzie klął pod nosem, pochylając się nad wściekle brzęczącym rojem przy trzydziestostopniowym upale.

Pasieka wymaga niemałych nakładów finansowych i stałej opieki, i myli się ten, kto sądzi, że to świetny pomysł, by co jakiś czas poobcować sobie z łąką, lasem, zwierzątkami. Owszem, kto uzna, że to jednak nie rzecz dla niego, zawsze może sprzedać ule z pszczołami i zgromadzony sprzęt pasieczny. Tylko: po co w ogóle iść w pszczoły, po co inwestować w pasiekę bez silnego przekonania, że to jest to?

W przeciwieństwie do innych rodzajów hobby, pszczelarstwo to pasja wyjątkowo zajmującą i pochłaniającą dużo czasu. Pszczoły to żywe istoty, którymi trzeba zajmować się w zasadzie przez cały rok – również jesienią i zimą. Mając pszczoły, można zapomnieć o urlopie, szczególnie w wakacje. Gdy inni będą wygrzewać się nad morzem, pszczelarz będzie ocierał pot z czoła w pasiece. Od pasieki nie można wziąć sobie, ot tak, wolnego. Ta praca nigdy się nie kończy. Pszczół nie interesuje, czy jest weekend albo dzień ustawowo wolny od pracy. Zgoda, pszczoły to nie krowy, które trzeba codziennie karmić i doić, ale również wymagają częstego doglądania oraz planowania kolejnych prac pasiecznych. I nie ma przy tym znaczenia, czy ktoś ma dwieście uli czy cztery („Tak na początek, spróbuję, jak mi pójdzie”) – pszczół nie można zostawić.

Brutalna prawda jest taka, że choć pszczelarstwo to piękna pasja i cudowny zawód, to nie są one dla każdego. Najczęściej zamiłowanie do pszczół przechodzi z pokolenia na pokolenie, bywa, że ktoś łapie bakcyla sam z siebie, ale jeżeli nie czuje do tego wielkiego pociągu, jeżeli nie jest w pełni świadomy, na co się porywa – lepiej niech poszuka dla siebie innego pomysłu na życie.

 1       0
  
        



Nie jeszcze żadnego komentarza. Twoja opinia może być pierwsza!